Rowerem na dach Karkonoszy !

Trudno w to uwierzyć, ale historia tego wyścigu sięgnie niedługo trzydziestu lat. Mało jest w Polsce podobnych wyścigów – wyścigów, które po prostu są nierozerwalnie związane z historią polskiego kolarstwa górskiego.

Od początku wyścig na Śnieżkę był wyjątkowy i taki wciąż pozostaje. Warto w tym miejscu przypomnieć kilka banalnych i ogólnie znanych informacji na temat tej imprezy: nie da się wjechać ani w Karkonoszach ani w całych Sudetach wyżej, a żeby znaleźć w Polsce podobną, spełniającą kolarskie kryteria, górę, trzeba się nieźle napracować, a efekt tej pracy może być po prostu mizerny.

Są w Polsce góry wyższe, są piękniejsze, są bardziej wymagające, są też takie, na które też da się wjechać na rowerze, ale jakimś dziwnym trafem to właśnie Śnieżka jest magnesem, który co roku przyciąga rzesze pasjonatów MTB, rzesze amatorów i utytułowanych zawodników – najpierw każąc im czekać w pogotowiu nad klawiaturami komputerów żeby próbować w ogóle zgłosić się na zawody, a potem każąc podjąć trudy morderczej wspinaczki na szczyt. Elitarność i wyjątkowość tego wyścigu polega też na restrykcyjnie przestrzeganej przez Karkonoski Park Narodowy liczbie zawodników – w tym roku limit zgłoszeń to 350 osób.

Trasa i cel wyścigu się nie zmienia, bo zmienić się po prostu nie może. Na dystansie nieco ponad 13 km przewyższenie sięga ponad 1000 m. Nigdy nie wiadomo w jakich warunkach przyjdzie rywalizować, ale jedno wiadomo zawsze: start będzie w Karpaczu, a meta na Śnieżce.

Zawsze może być tak, że wyścig zacznie się w lecie, a zakończy w zimie, bo najwyższy szczyt Karkonoszy słynie z nieprzewidywalnej i kapryśnej pogody.

Historia Uphill Race Śnieżka pokazuje, że czasem trzeba ścigać się w morderczym upale, czasem w ulewnym deszczu, czasem również deszczu ze śniegiem. Czasem wiatr powyżej Równi pod Śnieżką spycha nie tylko z rowerów, ale również z drogi na szczyt, a czasem szczytu po prostu nie widać w gęstej białej mgle.

Bez względu na pogodę, warunki i widoczność ostatnie metry podjazdu na Śnieżkę zawsze wiodą w szpalerze turystów i kibiców, a wielu zawodników za punkt honoru przyjmuje sobie pokonanie całej trasy ze stopami na pedałach.

Jak będzie w tym roku?

Przekonamy się już 25 czerwca. Tego dnia o godz. 10:00 rozpocznie się  bowiem XVII Uphill Race Śnieżka.

Zwycięzca spodziewany jest na szczycie ok godz. 10:50.

Ostatni zawodnik powinien dotrzeć na dach Karkonoszy przed 13:00, a zaraz potem zwarta, pilotowana przez organizatorów kolumna rozpocznie zjazd do Karpacza.

Dekoracja zwycięzców rozpocznie się o godz. 15:00.

Dla organizatora – Grabek Promotion – Uphill Race Śnieżka spektakularnie  wypełnia chwilę przerwy między kolejnymi edycjami cyklu Bike Maraton i kolejnymi dużymi kolarskimi przedsięwzięciami: 1 lipca zaczyna się w Szklarskiej Porębie Bike Week i etapówka Bike Adventure, a już 8 lipca wraca Bike Maraton – również w Szklarskiej Porębie. 9 lipca startuje również pierwsza odsłona Szosowego Klasyka.

Kolarskie lato w Karkonoszach i Górach Izerskich zapowiada się emocjonująco i ciekawie, a Uphill Race Śnieżka w Karpaczu symbolicznie tę serię imprez otwiera.